Audyt dostępności dla agencji webowych
Sprawdzimy, czy z Waszych stron skorzysta każdy. Raport oddacie klientowi pod swoim szyldem.
Od 28 czerwca 2025 roku Europejski akt o dostępności obejmuje m.in. sklepy internetowe i usługi bankowe online. Klienci pytają agencje, co z tym zrobić. Dajemy Wam odpowiedź na piśmie: co blokuje osoby niewidome, słabowidzące i korzystające tylko z klawiatury, co poprawić najpierw i dowód, że po poprawkach jest lepiej.
Wynik testów automatycznych
64 → 92 po poprawkach
- Pole „E-mail” w formularzu nie ma podpisu. Osoba niewidoma nie wie, co wpisać, więc nie wyśle zamówienia.
- Szary tekst na białym tle jest za blady. Osoby starsze i słabowidzące go nie przeczytają.
- Menu nie da się obsłużyć klawiaturą. Kto nie używa myszki, nie dojdzie do oferty.
Kilka sekund, bez logowania
Automatyczny przegląd wstępny
Wpiszcie adres strony. Program pobierze jej kod i sprawdzi siedem podstawowych rzeczy, m.in. opisy obrazków, podpisy pól formularzy, nazwy linków i przycisków oraz to, czy strona pozwala powiększać tekst na telefonie. Zobaczycie, co jest nie tak i dlaczego to ważne. Jak to naprawić — to już pełny audyt.
To szybki test kodu strony, bez uruchamiania skryptów. Pełny audyt sprawdza stronę w prawdziwej przeglądarce i ręcznie.
Automatyczny przegląd wstępny
Co sprawdził automat
Czego automat nie sprawdził
Dlaczego sam automat to za mało
Programy wyłapują tylko część problemów z dostępnością — według różnych badań od około jednej trzeciej do połowy. Reszta wymaga człowieka, który spróbuje użyć strony tak, jak robią to osoby z niepełnosprawnościami.
Automat sprawdza
- czy obrazki mają opisy,
- czy tekst ma wystarczający kontrast,
- czy pola formularzy, linki i przyciski mają nazwy,
- czy strona ma język i tytuł,
- czy kod nie myli czytników ekranu.
Człowiek sprawdza
- czy całą stronę da się przejść samą klawiaturą,
- czy widać, gdzie jest kursor,
- czy opisy obrazków mają sens, a nie tylko istnieją,
- czy komunikaty błędów w formularzu są zrozumiałe,
- czy strona działa po powiększeniu tekstu.
Nakładki i wtyczki „dostępności” nie załatwią sprawy. Przycisk z ikonką, który powiększa czcionkę, nie dopisze brakujących podpisów pól ani nie naprawi menu dla klawiatury. Poprawki trzeba zrobić w samej stronie — i o nich jest raport.
Jak to działa
Każdy raport sprawdzam osobiście, zanim do Was trafi. Program daje pierwsze przejście, ja odsiewam fałszywe alarmy i oceniam to, czego program nie umie.
-
Zgłaszacie stronę
Adres strony klienta i do 5 podstron, które chcecie sprawdzić (np. strona główna, produkt, koszyk, kontakt).
-
Automat i ręczna ocena
Program sprawdza strony w prawdziwej przeglądarce według WCAG 2.2 (poziomy A i AA). Potem przechodzę je ręcznie: klawiatura, kolejność, opisy, formularze.
-
Raport i ponowne sprawdzenie
Wersja dla klienta i lista zadań dla developera. Po poprawkach sprawdzam ponownie i pokazujemy wynik przed i po.
Co dostaje agencja
Dwa dokumenty z jednego audytu. Nie musicie tłumaczyć klientowi numerów kryteriów WCAG.
Dla właściciela strony
Wynik testów automatycznych, trzy najważniejsze sprawy prostym językiem i osobno to, co oceniłam ręcznie. Z nazwą i logo Waszej agencji.
Dla developera
Lista zadań: który element, które kryterium WCAG, co poprawić. Od najważniejszych do najmniej pilnych.
Dowód po poprawkach
Ponowne sprawdzenie w cenie, w ciągu 60 dni. Klient widzi zmianę wyniku, np. 64 → 92, zamiast „zrobione, zaufaj nam”.
Co sprawdzam, a czego nie robię
Raport opisuje stan stron z dnia badania. Zmniejsza ryzyko i jest dokumentem, że dostępność była sprawdzona i poprawiana. Nie jest certyfikatem ani opinią prawną.
Sprawdzam
- do 5 podstron w widoku komputera, w prawdziwej przeglądarce,
- automatycznie: reguły WCAG 2.0–2.2 na poziomach A i AA (silnik axe-core),
- ręcznie: obsługę klawiaturą, widoczność kursora, kolejność przechodzenia, sens opisów obrazków i linków, formularze i komunikaty błędów, powiększenie tekstu do 200%,
- czy treści dokładane przez JavaScript też są dostępne.
Nie robię
- certyfikatów ani deklaracji zgodności z przepisami,
- porad prawnych — czy dana firma podlega przepisom, oceni prawnik,
- sprawdzania części strony za logowaniem,
- wysyłania formularzy i składania zamówień na stronie,
- testów z udziałem osób z niepełnosprawnościami,
- sprawdzania aplikacji mobilnych i dokumentów PDF,
- poprawek w kodzie strony — to robi Wasz developer.
Kto robi audyty
Aleksandra Weber. Warder Access to usługa mojej jednoosobowej firmy (Aleksandra Weber Studio), siostra Warder Security — tej samej metody dla bezpieczeństwa stron. Każdy audyt prowadzę osobiście. Z pytaniami piszcie bezpośrednio: kontakt@warderaccess.com.
Cennik
Jeden audyt. Bez abonamentu.
690 zł netto za jedną stronę (do 5 podstron)
+ 23% VAT, razem 848,70 zł brutto
- Ponowne sprawdzenie po poprawkach w cenie (60 dni)
- Raport z nazwą i logo Waszej agencji
- Pakiet 5 stron: 2 990 zł netto (3 677,70 zł brutto)
Pytania
Czy po audycie strona będzie „zgodna z przepisami”?
Nie obiecujemy tego i nikt uczciwy tego nie obieca. Audyt pokazuje, co blokuje użytkowników i co poprawić, a ponowne sprawdzenie dokumentuje postęp. To realnie zmniejsza ryzyko i daje dokument, że dostępność była sprawdzana i poprawiana.
Czy każda firma musi mieć dostępną stronę?
Nie każda. Europejski akt o dostępności dotyczy określonych produktów i usług, m.in. handlu elektronicznego i usług bankowych. Mikroprzedsiębiorstwa świadczące usługi są co do zasady zwolnione. Czy konkretny klient podlega przepisom, powinien ocenić prawnik — my sprawdzamy stronę, nie status prawny firmy. Dostępna strona to jednak zawsze więcej klientów, którzy mogą z niej skorzystać.
Czym różni się darmowy przegląd od audytu?
Darmowy przegląd to szybki test kodu jednej strony pod siedem podstawowych rzeczy, bez wyniku punktowego i bez kroków naprawy. Audyt to do 5 podstron w prawdziwej przeglądarce, pełen zestaw reguł WCAG A i AA, ręczna ocena, raport dla klienta, lista zadań dla developera i ponowne sprawdzenie.
Ile to trwa?
Raport dostarczam w ciągu 5 dni roboczych od potwierdzenia zamówienia i wpłaty.
Czy audyt może coś zepsuć na stronie klienta?
Nie powinien. Program otwiera strony tak jak zwykły odwiedzający: nie loguje się, nie wysyła formularzy i nie składa zamówień.